Autor : Bogusław Adamowicz

Kain

W górze - Olbrzymów-Skał orszak ponury

Na barkach nagich dźwiga nieb sklepienia,

I niby orłów stado czarne chmury

Obsiadły wieńcem jego pierś z kamienia.

Na dole - potok w mrocznej szczelin głębi -

Rzekłbyś potworny gad, pełznący w piekło,

Łyskliwym cielskiem zwija się i kłębi

I z głodnej paszczy - bucha pianą wściekłą!

Droga, po której deptały Szatany

Łamie się w wąwóz pod urwiskiem dzikiem...

A dołem - Kain biczem Jędz smagany -

Ucieka, w trwodze, z przeraźliwym krzykiem...

sprawdź inne wiersze autora