Autor : Krzysztof Kamil Baczyński

Do matki II

Tamta ulica

wymarła obcymi ludźmi.

Kawki ciężko spadają na dachy drzew

w umierającym śnie,

matko!...

dzień zmierzchający nas woła.

Barkami powiek ciężko mocować się z jawą,

dzień do stawów - do wspomnień jak w ciemne podwórza odchodzi.

Każdy człowiek

spotkaniem rozprasza wieczór,

gdy w chłodzie

ulic uwiędłych przechodzą oczy.

Matko,

ludzie wybuchł i lawą w ciszy naszych ulic,

cisza rwie się z rąk

jak ptak,

do ust nie da się przytulić,

boi się krwi słów.

Matko!

serca biją fiołkom w umarłych wąwozach,

może ostatni powrót dzisiaj

zdobądź,

Matko!

to dzwon - to serce pęka tobą

sprawdź inne wiersze autora