Autor : Krzysztof Kamil Baczyński

Labirynt

Ostatnia jaskółka - pożegnanie urwane z okna.

Jestem sam w mieście otoczony przez zło.

Od ulic pochlebnie nawisłych

odrywam za krokiem krok

martwy.

Na bulwarze unoszonym przez opar

liście - ciszy zielony bastion,

nie poruszone.

Wszystkimi ulicami naraz świat się okopał.

Pilnuje mnie - rodzinne, wrogie miasto.

Nie znam twej fotografii

odklejanej o świcie z murów.

Głuchnie gwiazd kolorowy afisz

w ścianach

z krwi i marmuru.

Nie pamiętam dzisiejszego świtu,

tak mnie noc, dzień omija.

Widzę szeregiem ulic zamurowany dworzec wyjazd.

Nie umiem ulic na pamięć,

tylekroć powtarzanych, nie znam zwykłych torów.

Szatan przysiadł na chmurze księżycem,

księżycem upływa nieostrożny rok.

Codzienny postój. Za uliczką przedmieść czeka

narożny sarkofag,

o który roztrzaskam wzrok.

sprawdź inne wiersze autora