Autor : Krzysztof Kamil Baczyński

Posąg

Piękno natchnęło swym geniuszem mistrza,

a on w kamieniu młotem żywe dzieło stworzył -

posąg boskiej piękności.

Gdyby posąg ożył,

gdyby usta w kamieniu zakrzepłe wykrzywił,

nie przeraziłby tłumu swym życia wskrzeszeniem,

nikt z ludzi by się życiu Posągu nie zdziwił,

tak był piękny.

A błyszczał jak gwiazdy geniuszów.

Usta - jak krwią nabiegłe, tętniące w kamieniu,

włosy - myślałbyś, że się w łunę złotą spuszą,

oczy od łez kamiennych błękitnie się mienią.

Posąg tak ducha pełny, że serca porywał

i niósł wysoko, pięknem olśnione w przestrzenie,

gdzie gorąca, tętniąca wrzała Prawda żywa,

spieniona w perłowate, tęczowe strumienie.

Ludzie pijani pięknem tańczyli weseli.

Laur się w wieńcowy grynszpan wkoło mistrza plecie;

śpiew rakietowym blaskiem w powietrze wystrzelił:

że dzieło to jest chyba największe na świecie!

Zza tłumu wyszedł człowiek ogromny, szeroki,

wyszedł, zaśmiał się głośno i zęby wyszczerzył.

Wszystko wkoło umilkło. On stał zawalisty.

Nagle... chwycił maczugę... i w posąg...

uderzył!!!

Rozprysł się srebrnym zdzwonem,

krople w niebo padły

Tłum zachwytem rozgorzał, rzekłbyś: płomień wznieci,

i śpiewał znów wielbiący i wijący laury:

że sen ten czyn to rzecz chyba największa w świecie

sprawdź inne wiersze autora