Autor : Krzysztof Kamil Baczyński

Wieczory I

Deszcz zrywa dzisiaj margerytki gwiazd

codziennie wieczór przyjeżdża w pustych tramwajach

siada na ślepych ławkach zasypanych w zmierzchu

nie trzeba kroków którymi można noc krajać

usta gasną w dusznic obrzmiałym powietrzu

Codziennie wieczór sypie niebo w gęste oczy

drzewa - żałobne motyle trzepią trwożliwie

więdną przechodnie samotni w werblach ulicy

asfaltowymi rzekami noc chodzi

czy wiesz?

mostem przepływał pociąg w łaskocącej groźbie

w szybach wisiało światło zmętniałe i duszne

pociąg

przynosił w oknach tysiące twych spojrzeń

sprawdź inne wiersze autora