Autor : Krzysztof Kamil Baczyński

Z nocy

Ciepła ciemność na ramionach się oprze,

jest dobrotliwym zwierzęciem milczenia,

ogromna i powolna. Jest cicho. Tak dobrze.

Słychać, jak się zabliźnia stratowana ziemia.

Zdaje się, to rośliny, co łączą tak nieznacznie

drogi bojów żelaznych i serca w ciemności.

w niej. czeka oplot ramion, w których sen się zacznie,

sen wiary, sen miłości.

Zdaje się, jesteś gazelą w cieniach, w huśtawkach wieczoru

lub w chybotliwej wodzie pni zbrązowiałych sieć,

a możeś tylko ptakiem, co przeszedł bór upiorów -

- moje ty światło na zawsze - więc leć.

Ciepła ciemność jak zwierzę ma na szyi ranę;

nie widzę, czuję dłonią - płynie z niej cicha krew.

Nie bój się, gdy zaryczy ta ciemność. O kochana!

to jest już oswojony, zmniejszony czasem lew.

wrzesień 1942 r

sprawdź inne wiersze autora