Autor : Krzysztof Kamil Baczyński

Zamierzchły smutek, łowiąc echa

Zamierzchły smutek, łowiąc echa marzeń,

zapuszcza w niebo swój niewód,

gdy zmierzch jesienny kładzie nam na twarze

wilgotne liście powiewu.

Skończone łowy. Zachód uniósł w morze

krew pokonanych jeleni.

W leśnych ostępach ściele znów bezdroźe

mgła, szarooka Artemis.

Błysnęły gwiazdy - rozpłakane światła

umarłych bogów i plemion.

Jak Antygona nad zwłokami brata

noc się pochyla nad ziemią.

16 kwiecień 1942

sprawdź inne wiersze autora