Autor : Konstanty Maria Górski

Tercyny

W dzień napotykam same widma chwiejne

I nie rozumiem, czemu się szamocą,

Bo krótkotrwałe są i beznadziejne.



Ale oglądam trwalsze kształty nocą,

Gdy na powieki padną mroki czarne,

Kształty odmienne prawdą, życiem, mocą.



Co zdołam świata ogarnąć, ogarnę,

Gdy w półśnie razem wspominam i marzę

A o zjawiska chwili nie dbam marne.



We śnie dopiero widzę żywe twarze,

We śnie za kształty nieginące chwytam -

Więc widma dzienne za nic sobie ważę.



Żyję z kształtami, które co noc witam,

A choć, jak gwiazdy, bledną mi o świcie,

Wracają mi z gwiazd biegiem. I wciąż pytam,



Gdzie jest mój własny świat? Czy sen czy życie?

sprawdź inne wiersze autora