Autor : Konstanty Maria Górski

Venus victrix

Błądzę po salach sam. W galerii mrok zapada,

Pośrodku krwawych zórz umiera znowu dzień...

I krasne blaski mrą a biała bóstw gromada,

Ujęta świętym snem, zachodzi z wolna w cień.



Stanęła w progu Noc, otula białe szaty

I kładzie silny mrok na ich klasyczny fałd

A świeci jeszcze wciąż na ciemnym tle komnaty

Rysunek greckich głów i nagich bogiń kształt.



I może blisko już do upragnionej pory,

Kędy niejeden bóg opuścił cokół swój

I ambrozyjskie znów nawiąże rozhowory

A bohaterów tłum w prastary wkroczy bój.



I zda się, bogi już zaczęły uczty swoje,

Bo w ciszy świętej drga jakby stu lutni szum...

Wtem - u bogini stóp - ozwie się głosów dwoje:

Był to miłosny szept. Ocknął się niebian tłum.



I wszczął się wielki gwar. Demeter gromko pyta,

Kto się do tajni jej, kto do Eleusis wkradł...

Jedna melijska śni z uśmiechem Afrodyta,

Że tych kochanków zna od trzech tysięcy lat.

sprawdź inne wiersze autora