Autor : Jan Kasprowicz

Z chałupy - XXIII

Pamiętacie, ten sąsiad po prawej:

Wzrost miał wielki i szerokie barki,

Lubił czasem wypić sobie starki

I nie gardził żadnym kąskiem strawy.



Miał szkapinę: wałach był cisawy,

Ze Żydami jeździł na jarmarki;

Chwalił Boga i płacił szarwarki,

I uciekał od kłótni i wrzawy.



Lecz gdy panicz znajdzie się w komórce

I przy werku Jagny się pokręci -

Panie! ratuj! o ratujcie, święci!



Cała dusza pali się płomieniem,

Nie przepuści ni jemu, ni córce

I dziś, biedny! płaci to więzieniem.

sprawdź inne wiersze autora