Autor : Franciszek Dionizy Kniaźnin

Do Księcia Adama Czartoryskiego generałowicza podolskiego

Już urodzeniu twojemu

Los i Natura to dały,

Co nad kolebką śpiącemu

Piastunki tobie śpiewały.



Dziś serce i umysł szuka.

Zacniejszą wydać różnicę:

Ma w tobie odkryć nauka,

Czego chcą twoi rodzice.



Ta tobie plac ma otwierać

Odwagi, a zdrowej rady;

Gdy trzeba ojczyznę wspierać

I dumne korzyć sąsiady.



Cóżkolwiek stanic załogą,

Byle był honor na przedzie;

Musisz niemylną przejść drogą.

Którędy cnota powiedzie.



Człek wielki, zaszczytu chciwy,

Na chwilę pomyślną czeka;

Ale i traf ten szczęśliwy

Wielkiego żąda człowieka.



Urodziłeś się być panem:

Źniwoć to usług prawdziwych!

Abyś zdolniejszy tym stanem,

Tysiące czynił szczęśliwych.



Niechaj cię duma nie puszy

Ni marny losu blask łudzi:

Wspanialszej nie mając duszy,

Podobnyś do niższych ludzi.



Gdy nędznych rachuba długa

Pod twoim jęczy kajdanom,

Płaczą sieroty, klnie sługa:

Licha to korzyść, żeś panem.



Dopiero doznasz rozkoszy,

Co to mieć piękne sumienie;

Kiedy snu tobie nie spłoszy

Żadne pod oknem skwirczenie.



W spokojnym usnęła duchu

Cnota pod słomianym dachem;

Gdy zbrodnia czuwa na puchu

Między zgryzotą a strachem.



Wieleż ci gotuje sieci

Intryga, próżność, obłuda!

Lecz gdy cię prawda oświeci,

Fałsz swe pozory źle uda.



Niech się pleć biała nauczy,

Jako ma zacnie być tkliwą;

Twe oczy czarne, włos kruczy

Płeć tę uczyni cnotliwą.



Oddając, co służy komu,

W umyśle stój nieodmienny,

By cię poważał brat w domu

I łotr się lękał ościenny.



Wchodząc do wielkiej świątyni,

Oto już stoisz na progu;

I słyszysz, co się tam czyni

Krwi swej, ojczyźnie i Bogu.



Gdy tej okażesz moc duszy

Wśród nas i naszych sąsiadów,

Sława swą trąbą poruszy

Święte popioły twych dziadów.

sprawdź inne wiersze autora