Autor : Maria Konopnicka

Capri

Capri? Widziałam. Świat tam wykuty ze skały.

Brzeg dziki, poszarpany, samotny i pusty.

Półnagi, skrawym szmatem przewiązany chusty,

Rybak z portu Careny ogień pali mały.



Trzeszczą kolczaste suchych aloesów chrusty,

Gruby liść żarem tleje, jak papyrus biały,

Na którym dawne wieki ze wstrętem spisały

Tyberiuszowej krwawy pamiętnik rozpusty.



Siądź w łodzi, przy ognisku, na sieci tych pęku,

Nad ciszą modrej toni zniż czoło na ręku

I słuchaj, co ci prawi rybak drżący, stary...



Tyberiusz?... Augustus?... Nie, on o nich nie wie!

Lecz patrząc mrocznym okiem w gasnące zarzewie

Głód i nędzę swą skarży... To jego cezary!

sprawdź inne wiersze autora