Autor : Maria Konopnicka

Dum spiro - spero

A kiedy szczęścia braknie tobie,

Kiedy twe słońce już się zniża,

Nie kładź ty serca swego w grobie,

Nie syp mogiły mu w żałobie,

Nie stawiaj nad nim, bracie, krzyża!



Lecz od zachodu własnej zorzy,

Na wschód wszechżycia obróć lico;

Niech cię owieje duch ten boży,

Co wiecznie młody - młodość tworzy,

W nim żyj nadzieją i tęsknicą!



W nim żyj, z nim jednaj żądze swoje,

Rozepchnij własnej krąg istoty!

Poza twą opieką - świeże zdroje,

Poza twą klęską - nowe boje

I tryumf, światłem ducha złoty!



Rozwiej twe serce w siewnym pyle

Po cichych polach, w białych rosach;

Wskrześnij z martwoty w żywej sile,

Co płodnym czyni proch w mogile,

Weź wtór w wiosennych puszczy głosach.



Od życia swego błahej fali,

Co smętna mdleje gdzieś na piasku,

Pchnij łódź na głębię srebrnej dali,

Gdzie wieczny przypływ z hukiem wali,

Oceanowy przypływ blasku!



Nieskończoności wiew niech dmucha

W żagiel, napięty strzałą słońca!

Zerwij kotwicę swą z łańcucha,

Niech szumi nawa twego ducha

W poranny lazur mórz bez końca!



Weź w siebie burzę - ty, spokojny,

Weź płomień w zimną pierś wygasłą!

Idź na żołnierza wiecznej wojny,

Idź między hufiec duchów zbrojny

I dnia przyszłości weźmij hasło!



Zgubisz sam siebie? - stracisz mało,

Ból twój już boleć cię nie będzie;

W zamian za iskrę twą omdlałą

Weźmiesz w pierś duszę świata całą...

Zginiesz? - to zginiesz w wiecznym pędzie!

sprawdź inne wiersze autora