Autor : Maria Konopnicka

Na obczyźnie

Taką mi wioskę wymaluj w dolinie,

Od zbóż wesołą, a od jodeł smutną...

Niechaj się cala chowa w jarzębinie,

Niech na jej łąkach siwe leży płótno,

Niech przez staw ciche rzucają się tęcze,

Rozbite skrzelką, co tryska z wód głębi,

Niech nad nią chmurka trzepoce gołębi,

I puchy kwietne, i nitki pajęcze...

I w takież skiby głębokie puść rolę,

I daj po bruzdach te maczki jaskrawe,

I w sznur wyciągnij nad drogą topole,

I mgłę rzuć srebrną na łąki, na trawę...

I niech tak idą rozgłośne po łanie

Dzwonki jałowic i z biczów klaskanie,

Niechaj tak wierzby dumają u strugi,

Cień przedzachodni rzucając i długi,

I taką cichą błękitność daj wkoło,

I pełne gwarów powietrze zrób ptaszych.

I taki tuman na gór połóż czoło...

A tylko ludzi zrób - naszych.



Maria Konopnicka

Karlsbad, 1884

sprawdź inne wiersze autora