Autor : Jerzy Liebert

Dawne słowa

Włókna napięte wrastają w ciało.

Pod siecią lezę. przybity siecią -

Aleś lunie do dna sobą nie przeciął

Pod siecią słowo ze mnie zostało!



Pro/no pod włókna Iwardo splecione

Poddaję siebie. Łowcy nie bluzmę.

Darmo, daremnie - prędzej czy później

Powraca słowo nieukojone...



Pod korą serca krąży i wola.

Gałęzie ramion w gorę unosi.

Wszystko, com zebrał i com wyprosił.

Rozwiewa w szumie, trwoni dokoła.



Usta zacięte nagle rozłamie

Powie o sobie, wszystko wyliczy!

Nie zapomniałem dotąd o niczym.

Pamiętam ws/ystko, umiem na pamięć...



Z chmur świerszcze deszczu znów zaszeleszczą,

Potoki ciepłe popłyną we mnie.

Próżno się bronię, walczę daremnie -

Wraca, co było, wraca, co przeszło...



Przeciągi wonne idą nad głową.

Górne i chmurne, trują i mroczą.

Aż mnie zaplotą w siebie, zatoczą.

Upadnę w słowa, uwierzę słowom...



W dźwięki się wśpicwam. w śpiewy się wsłucham,

Odnalezione piersią przytłoczę.

Zatrzymam oddech, zacisnę oczy...

Niecił bije skrucha, niech bije skrucha!

sprawdź inne wiersze autora