Autor : Jerzy Liebert

Gorzkie wióry

Ciosam kształty, ciosam trumny.

Wióry gorzkie - słowa lecą.

Szklane oczy rękom świecą -

Cóż za cieśla nierozumny!



Już niejedną zdjąłem miarę.

Trumien wielem wyobracał.

Coraz żmudniej idzie praca

Lata młode. oczy star



Bo to miary są człowiecze.

Od miar takich wzrok się psuje.

Ręka zdziera, serce tnije -

Z tego się już nie wy leczę



Nierozumny, strugani krzyże,

Trudne jakieś składam dzieło.

A sam mc wiem. skąd się wzięło -

Chciałbym ludzi być najbliżej



Ciosał, ciosałbym kolebkę.

Co to pieści, sama nuci.

Dziatek z siebie nie wyrzuci,

Wyhołubi ciałka krzepki



Cóż! - niech taką wygotuję.

Ręką dotknę, zakołyszę -

Przeraźliwą nutę słyszę.

Pod palcami trumnę czuj



Nie wiem, możem cieśla lichy -

Nazbyt ciosam niespokojnie.

Może to po wielkiej wojnie,

Nawyk jakiś, obłęd cichy



Może jakaś dumna pewność.

Wiara kryje się w tym trudzie.

A me tylko, jak chcą ludzie,

Lat naiwność, czułą rzewność



Nie wiem, może prościej zgoła

Ten nierozum się tłumaczy -

Może chroni od rozpaczy.

Może me ma mc z anioła



Nie wiem - ufam - kształty ciosam -

Wióry lecą, rosną, duszą.

Aż całego mnie przyprósza,

Aż się spiętrzą pod niebiosa



Pod wiórami się ułożę.

Syty smutku, z jasną twarzą -

Niech mnie bronią przed potwarzą

Wióry gorzkie, wióry Boże.

sprawdź inne wiersze autora