Autor : Jerzy Liebert

Zamiejskie ogrody

Z dala od ulic gwarnych, świątyń, żaru, wrzawy,

Otulone murkami, pod stopą Warszawy.

Śpią ciche, zamiejskie ogrody.



Nad miastem jest kurz wielki i dymy gorące.

W ogrodach drzewa świeże i spokojne słońce.

Pachnące półmroki i chłody.



W porę dnia. gdy już biegać nic daje znużenie.

Upał, jak kwiat podcięty, upada na ziemię.

Ulice i place wyludnia.



Tułaj, pod baldachimem z gałązek i nieba.

Z myślą, że mi już kochać i szaleć nie trzeba.

Zasypiam w gorące południa.

sprawdź inne wiersze autora