Autor : Jerzy Liebert

Zamyślenie

Potrzeba mi pokoju Twoich rąk wyciągniętych

(Jestem jak trzepocący motyl na srebrne igły wpięty).



Niech mnie Twoja złocistość uśmiechem wypogodzi

(Słowa takie stargane, a myśmy tacy młodzi).



Potrzeba mi modlitwy, ust Twych szelestu,

Dobroci i martwoty wszelakich gestów.



Potrzeba Twej jasnoty, już nie miłości,

Co ciszę rozdarła ostrzem stalowych gwoździ.

sprawdź inne wiersze autora