Autor : Jan Andrzej Morsztyn

Ad Moscoviam

Skoro ostatnie zebrano potrawy

I chęć żołądka jadłem uśmierzyli,

Godniejszej myślom dodawając strawy,

Różnym dyskursem nocny czas krócili:

Ten starych królów wspomina [więc] sprawy,

Które po płotach tkacze wyrobili,

Ten, mózg zagrzawszy winem danym hojnie,

Tej rozpoczętej dobrze tuszy wojnie.



Jednak najwięcej nalazło się takich,

Którzy pragnęli wiedzieć obyczaje

Moskiewskie, co to za naród i jakich

Mężów tameczne wychowują kraje,

Jeśli niepłonna nadzieja wszelakich

Łupów, kto rządzi, kto im prawa daje,

Skąd i to poszło, że, z Litwą sąsiady,

Tak często bici, zaczynają zwady.



Był też i Wasyl przy onej biesiedzie,

Moskwicin rodem, obciążony laty;

Ten z naszym wojskiem na tę wojnę jedzie,

Chciwy pomścić się Dymitrowej straty.

"Ten nam to - mówią - rzetelnie wywiedzie,

co tu za ludzie, jako kraj bogaty,

skąd się wziął Dymitr, jak potem zdradzony,

[... ony]".



Ale on, chociaż widział, że tę wiedzieć

Rozprawę każdy zbytnie był łakomy,

Czekał i nie chciał wprzód o tym powiedzieć,



Ażby Pan woli swej dał znak widomy;

A król, który miał wolą dłużej siedzieć

I rad był, aby każdy był wiadomy,

Że nie bez przyczyn taką wojnę wszczynał,

Kazał mu mówić, a on tak poczynał:

sprawdź inne wiersze autora