Autor : Jan Andrzej Morsztyn

Apoftegma

Jeden kawaler, nie mając zabawy,

Komedyjańskie chciał słyszeć rozprawy;

Że nie w czas przyszedł, pojrzawszy po ciżbie,

Zgadł, że nie będzie gdzie siedzieć w tej izbie

Umknął mu się ktoś przecię nań łaskawy

I puścił mu róg twardej swojej lawy.

Ale mu snadź siedzieć, równa mu się śmierci,

Tak go po zadku ona lawa wierci,

Więc się przesiada coraz, poprawuje

I na półłanki niewczas dyspenduje.

Aż panna rzekła, siedząc przed nim z bliska:

"Ej, toć się wiercisz!" - A on jak z biczyska:

"Gdybyś to co ja między udy miała,

Dopieroż byś się, panienko, wierciała!"

sprawdź inne wiersze autora