Autor : Aleksander Puszkin

Z Uczty podczas dżumy

Gdy Zima, bohaterska dama,

Jak rześki wódz prowadzi sama

Kosmatą armię swą złowieszczą

I mroźna huczy zawierucha -

Na odsiecz drwa w kominkach trzeszczą

I uczt zimowy żar wybucha.



A teraz Dżuma, groźna dama,

Zastępy swe prowadzi sama,

Zdobyczą pyszniąc się bogatą.

Do okien naszych w dzień i w nocy

Stuka mogilną swą łopatą.

Gdzież szukać przeciw niej pomocy?



Przed Dżumą jak przed plagą zimy

Na cztery spusty się zamknijmy,

Niech pełna czara krąży wkoło,

Utońmy w pijanym bezrozumie

I pijatyką na wesoło

Oddajmy cześć i chwałę Dżumie.



Jest upojenie w boju, jest na

Brzegu przepaści mrocznej bez dna

I w rozwścieczonym oceanie,

Gdy w burzy wrą odmętów szumy,

I w afrykańskim huraganie,

I w śmiercionośnym tchnieniu Dżumy.



Wszystko, czym grozi moc straszliwa,

Dla śmiertelnego serca skrywa

Rozkosze niepojęte! Może

Nieśmiertelności obietnicę!

Szczęśliwy, kto w przerażeń porze

Poznawać mógł ich tajemnice!



Więc sławmy Dżumę! Chwała Dżumie!

Nas nie przestraszą mroki trumien,

Na śmierci zew - nie chwyci drżenie.

W pucharach niechaj wino szumi,

Dziewicy-róży chłońmy tchnienie,

Już może - - pełne groźnej Dżumy.

sprawdź inne wiersze autora