Autor : Kazimierz Przerwa Tetmajer

Albatros

Cisza na oceanie, nie drgnie jedna fala,

ciemnomodra płaszczyzna nieruchomo leży;

na fali, skąd już nie znać sinych wstąg wybrzeży,

siadł albatros, od lądów i ludnych wysp z dala.



Marzy i żaden gwar mu ciszy nie zamąca,

marzy - - ziemia daleko i daleko życie...

utonąwszy oczyma w świetlistym błękicie,

na ciemnomodrej wodzie bieli się wśród słońca.



Zadumane, niezmierne dokoła milczenie,

w bezbrzeż sfer zapatrzony spokój, sen przedwieczny,

zda się, w kryształ promienny ściął się krąg słoneczny

i wielkie skrysztaliło się nieba sklepienie.



Ptak śni - i zdaje mu się, że Bóg ziemi jeszcze

nie stworzył, tylko woda nieruchoma, senna

leży pod sennym niebem, bezkreśna, bezdenna...

śni - - sen mu przerwą wichry, pioruny i deszcze.



Wówczas na wielkich skrzydłach z szumem się podniesie,

wrzący ocean muśnie po spienionej grzywie,

rzuci się w pierś orkanom huczącym straszliwie

i ponad burzą w cichym zawiśnie bezkresie.



A gdy burza ucichnie, gdzieś na skale dzikiej

usiądzie suszyć pióra od deszczu wilgotne

i patrząc w słońce, jak on, dumne i samotne,

słuchać w skałę bijących fal sennej muzyki.

sprawdź inne wiersze autora