Autor : Kazimierz Przerwa Tetmajer

Capri

Zbiegłem do stóp skalistej wysepce

była cicha godzina poranna,

woda jasna, szafirowo-szklanna,

cicho dzwoni u brzegów i szepce.



Jeszcze, zda się, kołyszą się wianki

róż kwitnących w tej wodzie przezroczej,

które tutaj zrzuciły z warkoczy

przed wiekami cezarów kochanki.



Jeszcze, zda się, pierzchnąć nie zdołało

ich odbicie z kryształowej wody,

gdy się, chciwe swej własnej urody,

morzu piersią uśmiechały białą.



Jeszcze, zda się, w tej krainie czarów,

nad tą wodą szafirowo-szklanną,

w taką cichą godzinę poranną

słychać oddech kochanek cezarów.

sprawdź inne wiersze autora