Autor : Kazimierz Przerwa Tetmajer

Ciemnosmreczyński staw

W kotlinie, wśród kamieni

i pordzewiałych traw,

w posępny blask się mieni

ciemny i cichy staw.



Nad nim się piętrzą zwały

nagich, skrzesanych ścian,

mech pnie się osiwiały,

i kosodrzewu łan.



Niezmierna martwa głusza

zaległa skał tych kąt:

przeciągła pieśń pastusza

nigdy nie zabrzmi stąd.



Czasem się wiatr w kominie

z skalnych przetacza wrót,

po kosodrzewie płynie

i mąci ciszę wód;



czasem się złom rozkrusza

od ryku wściekłych burz -

zresztą niezmierna głusza,

martwota pustych mórz.



Gdym się raz patrzał z góry,

błądząc po wierchach sam,

w kotliny głąb ponurej:

ujrzałem marę tam.



Z dłońmi załamanemi

u skalnych legła stóp

i kryła twarz ku ziemi,

smutna jak śmierć i grób.



Nie wiem, czy w to bezdroże

upiory schodzą śnić?

Czy czyja dusza może

swój ból tu przyszła kryć?

sprawdź inne wiersze autora