Autor : Kazimiera Zawistowska

Biała Królewna

I

Miała białe terasy oplecione kwiatem

I szmerne wodotryski z fiołków aromatem.

A purpurą wysiane alabastrów schody

Wiodły w mirtów aleje, w różane ogrody.

Kędy skrzydłami trącając liliowe irysy

Marzą pawie tęczowe i białe ibisy.

A w zaciszach oliwnych kamienne najady

Jasne lilie na srebrne wieszają kaskady.

Miała białe łabędzie i płomienne ary,

I rżnięte w krwi rubinów purpurowe czary.

Gdy na teras wyżynie kładła białe ręce,

To się do stóp kłaniały jej ziemie książęce.

I gdy w sukni gwiaździstej w kwietne szła ogrody,

To w ślad stóp jej na piasku kładł usta paź młody.



II

U stóp Białej Królewny wśród blasku miesiąca

Złotowłosy lutnista śpiewną harfę trąca

I na schodach z marmuru jej wciąż dzwoni szklany

Akord harfy - tłumiony westchnieniem fontanny...

A marząca Królewna przy harfianej pieśni

Czeka, rychło jej cudny sen się ucieleśni -

I przyjdzie ów przeczuty, by dłonią pieściwą

Tęskną duszę jej osnuł w miłosne przędziwo.

Wciąż go czeka Królewna... Ze szmerem mrą liście -

Cichną pieśni harfiane - a w bladym lutniście

Pęka serce jak struna rozśpiewana rzewna...

Lecz na sercu tym stopy oparłszy Królewna

Czeka z dłońmi przy oczach wśród blasków i woni,

Rychło stalny chrzęst kroków o marmur zadzwoni.

sprawdź inne wiersze autora